Blog

Ania Wibig, fotografka porodowa, założycielka Obiektywnie najpiękniejsze, pierwszej w Polsce marki dedykowanej fotografii porodowej http://obiektywnienajpiekniejsze.pl/

 

 Co Ty chcesz fotografować?

To często pierwsze pytanie jakie słyszę, gdy mówię że fotografuję porody, że jestem fotografką porodową. Zaangażowanie profesjonalnego fotografa, aby wykonał reportaż z narodzin dziecka budzi w Polsce wiele emocji – zaciekawienie, zdziwienie, czasem oburzenie, a czasem wielkie WOW. Natomiast, gdy pokazuję zdjęcia, które powstają na porodówce reakcja jest zawsze jedna - łzy wzruszenia, ciarki na skórze, ciepło w sercu i deklaracje, że dla takich zdjęć to można by było urodzić jeszcze raz. Jak mogłoby być inaczej skoro fotografuje się cud?

W wielu krajach jak Stany Zjednoczone, Kanada, Wielka Brytania czy Australia to, że rodzice chcą uwiecznić ten wyjątkowy moment jest czymś oczywistym. Powiedzmy jak dziś w Polsce fotografia ciążowa. U nas wciąż największym problemem jest niewiedza, że można takie zdjęcia w ogóle mieć, że fotograf może towarzyszyć rodzicom przy porodzie nawet jeśli to jest poród w publicznym szpitalu. Wiele mam pisze, że gdyby wiedziały o takiej możliwości to by na pewno się zdecydowały.

Polska fotografia porodowa jest tymczasem na światowym poziomie. Moje zdjęcia były wielokrotnie wyróżniane i nagradzane w prestiżowych, międzynarodowych konkursach fotograficznych. Ostatnio moja fotografia z porodu zdobyła drugie miejsce w największym światowym konkursie czarnobiałej fotografii dziecięcej Child Photo Competition 2019. To ogromny sukces i święto polskiej fotografii porodowej.

Ale, że obiektyw będzie w kroczu?

Fotografia porodowa to nie są zdjęcia do dokumentacji medycznej. Fizjologia porodu jest tutaj tylko tłem. To co zatrzymuję w kadrach to relacje pomiędzy rodzicami podczas porodu, siła kobiety w tym wyczerpującym zadaniu urodzenia dziecka, troska mężczyzny o partnerkę. Łzy szczęścia, radość, miłość, kiedy dziecko wita się ze światem i rodzicami.  Aby uchwycić te ulotne momenty jestem obecna podczas całego porodu. Zawsze jednak, jeśli jest potrzeba zastania tylko we dwoje w pokoju, po prostu wychodzę.

Przed porodem spotykam się z rodzicami i rozmawiamy o tym jak pracuję, jak fotografuję. Oglądamy zdjęcia z mojego portfolio i rozmawiamy które ujęcia są ok, a które niekoniecznie. Staram się poznać oczekiwania, aby później powstały zdjęcia, do których chętnie się wraca. W pełnej gotowości jestem na dwa tygodnie przed planowanym terminem porodu. Gdy dostaję sygnał, że to już spieszę się by jak najszybciej przybyć na miejsce.

Zazwyczaj na sam moment porodu ustawiam się tak jak tata, od strony głowy partnerki tylko po drugiej stronie – tak aby móc w kadrze uchwycić emocje całej trójki – mamy, taty i dziecka.

Czy nie wystarczy, że tata zrobi kilka zdjęć?

Każde zdjęcie, które zostanie zrobione podczas porodu będzie bezcenną pamiątką. Jednak, gdy tata robi zdjęcia to jego na tych zdjęciach nie ma. I fajnie, jeśli tata może skupić się na tym co najważniejsze w tych chwilach a nie myśleć gdzie jest aparat i jak tu zrobić fotkę, jeśli światła są przygaszone.

Na moich zdjęciach widać jak wspaniałym wsparciem dla kobiety podczas porodu jest tata. Nic tak nie wzrusza jak czułość mężczyzny, który bierze w ręce własne dziecko po raz pierwszy, miłość i wdzięczność w spojrzeniu jak patrzy na swoją partnerkę podczas skurczy i już po urodzeniu dziecka. Tata tego sam nie sfotografuje. A myślę że warto, aby dziecko zobaczyło jak było pięknie witane na świecie przez obojga rodziców.

I będziesz świecić lampą jak studio?

Często porody dzieją się nocą, przy przygaszonych światłach. Jednak profesjonalny aparat jest w stanie zrobić dobre zdjęcie w takich trudnych warunkach bez dodatkowego fotograficznego oświetlenia. Nie rozstawiam w pokoju, gdzie odbywa się poród, ani żadnej lampy, ani nie błyskam lampą na aparacie. Wykorzystuję światło, które jest – małych lampek ściennych czy z lamp medycznych. Porodówka to nie studio fotograficzne i aby wykonać piękny reportaż z narodzin nie trzeba jej w takie studio przemieniać.

Po co się fotografować, przecież kobieta nie wygląda wtedy jak modelka?

Kobiety coraz częściej chcą wyglądać pięknie w tym dniu. I to jest super! Czasy, gdy mówiono na szkołach rodzenia, że można urodzić w starym podkoszulku męża, żeby nie było żal wyrzucić minęły bezpowrotnie. Często mamy, które fotografuję wybierają właśnie sukienki do porodu, bo przecież można wszystko uprać i nic nie trzeba wyrzucać.  I to jest bardzo dobra zmiana w postrzeganiu porodu. Z czegoś co jest tylko bólem i trzeba o tym szybko zapomnieć, w jedną z najpiękniejszych chwil w całym życiu. Kiedy mama pozytywnie podchodzi do porodu to też chce mieć zdjęcia z tego wydarzenia i myślę że wtedy zupełnie nie ma znaczenia to czy się wygląda jak modelka. W zdjęciach z porodu nie chodzi zupełnie o modeling. Gdy fotografuję, staram się być niewidoczna i niezauważalna.  Nie ingeruję w to co się dzieje. To nie jest sesja ustawiana – gdzie fotograf podpowiada jaką pozę przyjąć, żeby wyjść korzystnie na zdjęciu. Fotografia porodowa to fotografia reportażowa. Ja sama szukam takiej perspektywy i takiej kompozycji, aby zdjęcie było piękne.  Jeszcze żadna mama po zobaczeniu zdjęć z porodu nie powiedziała mi, że się jej nie podobają bo źle wyszła na zdjęciach.

To może od razu life streaming w Internecie?

To komu zdjęcia są pokazywane i czy cokolwiek jest publikowane w Internecie decydują wyłącznie rodzice. Decyzja o zaangażowaniu fotografa do wykonania reportażu z narodzin dziecka a publikowanie ich w Internecie to dwie niezależne kwestie. Są rodzice, którzy wyrażają zgodę, aby zdjęcia były publikowane na przykład w ramach mojego portfolio czy używane do promowania idei fotografii porodowej, a są rodzice, którzy te zdjęcia mają tylko w prywatnym archiwum. Profesjonalne zdjęcia z tych wyjątkowych chwil to zupełnie inna sprawa niż „transmisja na żywo” dla wszystkich w Internecie. To nie jest znak równości.

Czy będą na mnie w szpitalu patrzeć jak na wariatkę która przyszła z paparazzi?

Aby w szpitalu można było fotografować należy uzyskać specjalną zgodę na dodatkową osobę towarzyszącą. Nie zdarzyło mi się jeszcze aby szpital odmówił wydania takiej zgody. Wręcz przeciwnie szpitale wydają ich coraz więcej. Personel medyczny – zarówno położne jak i lekarze z bardzo dużą otwartością i entuzjazmem traktują fotografię porodową. Wręcz mówią, że lepiej, że zdjęcia robi dyskretnie profesjonalista, niż że nagle aparat wyciąga tata i mówi do rodzącej kobiety „to się uśmiechnij”.

20 października 2019

TAGI

Może Ci się spodobać